W przyszłym roku nasi sadownicy będą mogli zatrudniać cudzoziemców na obecnie obowiązujących zasadach. Chętnych na wizy pracownicze, głównie obywateli Ukrainy, nie brakuje, ale jak się okazuje, wielu z nich wcale nie przyjeżdża do Polski, aby pracować w rolnictwie. Dzięki polskiemu dokumentowi jadą dalej na Zachód albo pracują na budowach czy w zakładach przemysłowych w naszym kraju, gdzie można zarobić więcej niż przy zbiorze jabłek lub wiśni.
Rolnicy przekonali ministerstwo pracy, że należy utrzymać prawo do zatrudniania w rolnictwie obcokrajowców, bo na rodzimym rynku brakuje osób chętnych do prac sezonowych. Dotyczy to głównie sadownictwa. Ma to związek przede wszystkim z tym, że płace oferowane przez rolników są niezbyt atrakcyjne, bo i dochodowość produkcji rolniczej jest bardzo niska i właściciel gospodarstwa sadowniczego nie ma pieniędzy, aby zapłacić tyle, ile można zarobić np. na budowie. Wiceminister pracy Czesława Ostrowska podczas spotkania z prezesem Związku Sadowników RP, posłem Mirosławem Maliszewskim (PSL) zapewniła, że w 2010 roku nic się nie zmieni w przepisach dotyczących zarówno uzyskiwania wizy pracowniczej, jak i warunków zatrudniania cudzoziemców.
Jednak w przyszłym roku zostanie przygotowany na pewno projekt zmian prawnych w tym zakresie, aby wyeliminować różne nieprawidłowości związane z zatrudnianiem obcokrajowców, głównie Ukraińców, w rolnictwie. Przede wszystkim ma zostać zlikwidowana możliwość ściągania do pracy cudzoziemców przez pośredników. O taką zgodę mógłby występować tylko właściciel gospodarstwa rolnego. Okazuje się, że to właśnie nieuczciwi pośrednicy odpowiadają za ujawnione ostatnio przypadki zmuszania Ukraińców do niewolniczej pracy: to oni ściągali ich do Polski, kierowali do pracy w konkretnym gospodarstwie. Rolnicy płacili pośrednikowi, ale ten nie rozliczał się uczciwie z zatrudnionymi pracownikami, płacąc im ledwie ułamek należnych wynagrodzeń.
Ponadto resort pracy będzie rozważał propozycję przedstawioną przez posła Maliszewskiego, aby stworzyć prawną kategorię cudzoziemca pracującego sezonowo. - Podpisywana byłaby z nim specjalna umowa o pracę, za którą odprowadzane byłyby w formie ryczałtu składki ubezpieczeniowe i podatek dochodowy - wyjaśnia prezes Związku Sadowników RP. Zdaniem Maliszewskiego, uproszczenie przepisów spowodowałoby ograniczenie zjawiska nielegalnego, bez umowy, zatrudniania cudzoziemców przez sadowników. Wiele w tej spawie będzie zależało od stanowiska Ministerstwa Finansów.
Rząd ma jeszcze inne problemy do rozwiązania w związku z zatrudnianiem obcokrajowców w rolnictwie. Okazuje się bowiem, że znaczna część obywateli Ukrainy stara się co prawda o wizy pracownicze, ale nie po to, aby zbierać w Polsce owoce. Wielu z nich, mając polską wizę, jedzie dalej na Zachód i tam podejmuje nielegalne zatrudnienie. Inni pracują w naszym kraju, ale nie w rolnictwie, tylko na budowach, w przemyśle i usługach. Trudno jednak oczekiwać, aby udało się te zjawiska całkowicie wyeliminować. Podobnie jak problemu wykorzystywania naszych "wiz rolniczych" do handlu: stosują je tzw. mrówki, zajmujące się przenoszeniem przez granicę różnych towarów, głównie papierosów i alkoholu, które na Ukrainie są tańsze niż w Polsce i dzięki temu znajdują u nas wielu nabywców.
Krzysztof Losz
Źródło:http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20091230&typ=ww&id=ww12.txt