13 lipca 2026

Turecka czereśnia zalewa europejski rynek
Turecka czereśnia zalewa Europę

W tym sezonie turecka czereśnia w ogromnych ilościach trafia na rynki wielu krajów Europy i Azji. Odczuwają to zarówno polscy sadownicy, jak też producenci z innych państw.

W wielu krajach sieci handlowe uruchamiają akcje promocyjne, oferując owoce na półkach sklepowych nawet po 0,3–0,4 euro za kilogram. Tracą na tym przede wszystkim rodzimi plantatorzy.

W wielu krajach — podobnie jak w Polsce — dochodzi do manipulowania informacjami o pochodzeniu produktu.

Produkt z Turcji „udaje” czereśnie francuskie, niemieckie, włoskie, polskie czy belgijskie. W wielu państwach interweniują służby zajmujące się przestrzeganiem prawa obowiązującego w handlu świeżymi owocami. Niektóre niemieckie sieci, wykorzystując luki w prawie, świadomie manipulują przekazem informacji kierowanym do konsumentów.

Jest to efekt dużego urodzaju w samej Turcji i innych krajach tego regionu, a także względnego nieurodzaju w kilku państwach Unii Europejskiej. Brak dostatecznej ilości krajowych owoców natychmiast otworzył rynek na import.

Inni dostawcy czereśni spoza Unii Europejskiej to głównie Macedonia Północna i Serbia.

Warto pamiętać, że obrót owocami, w tym przypadku import, jest legalny. Niezgodne z przepisami jest natomiast wprowadzanie konsumentów w błąd, na przykład poprzez fałszowanie informacji o kraju pochodzenia produktu.